Dieta i ćwiczenia – jak wygląda to u mnie.

Witajcie!

Dzisiaj pora, aby opisać jak wygląda moja dieta i ćwiczenia. Nie będzie chyba za dużo co pisać, bo jakoś skomplikowane wszystko nie jest, ale może się przypadkiem rozpiszę znowu ;)

Jeśli chodzi o dietę – to jakby nie patrzeć – na żadnej nie jestem. Cała ‚dieta’ sprowadza się do tego, że ograniczam spożywaną ilość tłuszczy, węglowodanów i białka. Jem tak naprawdę wszystko, ale w rozsądnych ilościach. Oczywiście nie mówię o fast foodach – kilka razy się zdarzyło w ciągu miesiąca, ale dlatego, że przeprowadzałam się do innego mieszkania i lodówka była pusta – a przy ilości sprzątania jaką miałam, to jedna kanapka była spalona po 2h sprzątania. A sprzątałam około 12h dziennie wtedy. Nie znaczy to jednak, że się tam stołuję i tak wszystko tłumaczę. Stawiam na proste posiłki, które sama robię akurat z tego co mam w lodówce. Dużo warzyw, owoców, mało mięsa (za mięsem nigdy nie przepadałam bardzo). Wszystko wklepuję w aplikację Lifesum (o niej pisałam w wpisie poniżej). Zdarza się, że przekroczę swój limit węglowodanów czy tłuszczy – staram się jednak zbić go wtedy dodatkowym ćwiczeniem.

I właśnie na ćwiczeniach głównie bazuję. Ćwiczę różnie, zazwyczaj 5-6 dni w tygodniu. Najpierw było to około 20 minut cardio dziennie, więc nie za dużo (dla mnie wtedy i tak było to osiągnięciem! do wszystkiego kroczek po kroczku :)), ale od ostatniego tygodnia ćwiczę od 35min do 60 minut bez przerwy. Wszystko zależy oczywiście od tego jak się czuję, na ile pozwalają stawy (mam problem z kostką). Rano robię około 40 brzuszków, tak o, bo lubię brzuszki, ale nie liczę ich w ogóle jako trening. Dla wysmuklenia ramion ćwiczę z ciężarkami 0,5 kilogramowymi około 10 minut.

Nie mam żadnego profesjonalnego sprzętu, ubrań, butów, trenera.Ćwiczę z filmikami z youtuba (też mierzę swoje możliwości na zamiary, staram się unikać dużej liczby ćwiczeń obciążających kostkę, czyli długiego skakania, wybijania, itd.) Kiedyś brak takich rzeczy to była wymówka – teraz wiem, że i bez tego da się i to skutecznie. Czasami ćwiczę sama, bez youtubowych trenerów, żeby zobaczyć jak powiększył się mój zasób ćwiczeń (dzięki temu wiem, że świadomie je wykonuję i zapamiętuję, a nie działam jak maszyna ;)). Za mój plac boju robi mój mały pokój – 3m x 4m z miejscem tylko na środku, ale uwierzcie, zdecydowanie wystarcza (przynajmniej na razie ;)).

I to chyba tyle, na pewno będą pojawiać się nowe wpisy na temat ćwiczeń i jedzenia – w końcu wszystko się zmienia :)

Miłej niedzieli wszystkim życzę :)

M.

#wreszciedocelu  #dieta  #ćwiczenia  #odchudzanie  #amatorka