Kolejne postępy. Przeprosiny.

Witajcie!

Dawno mnie nie było, około miesiąca. I przepraszam bardzo za to, ale straciłam totalnie motywację do wszystkiego :( Nie wiem dlaczego, nie ćwiczę tyle co wcześniej, ale chudnę dalej! Stąd też tytuł – kolejne postępy.

Uwaga, ważę teraz… <fanfary>… 77kg! <3 To już -9 kg! Do celu tego ‚minimalnego’ zostało mi 11kg a do tego ‚maksymalnego’ 22 kg, to zawsze już lepiej niż początkowe 31kg! <olaboga>

Wymiary moje aktualne:
udo (w najszerszym miejscu): 63cm
udo (jakby ‚środkowa’ część uda): 55cm (!)
łydka (tutaj ciężko idzie! :P): 38cm
talia: 87 cm
brzuch (na wysokości pępka): 97cm
brzuch: 102cm
pośladki: 103cm
obwód pod biustem: 87cm
ramię: 29cm

Ach… jak zejdę z brzuszka poniżej 100, to już będę bardzo, bardzo szczęśliwa! A jak tam u Was? Jak postępy? Motywacja? Brakuje jej Wam tak jak mi?

Pozdrawiam

M.

#odchudzanie #wreszciedocelu #postępy #brakmotywacji

Moje postępy po pierwszym miesiącu

Witajcie!

Czas pochwalić się swoimi postępami. 15.07 rozpoczęłam wreszcie drogę do celu. Dzisiaj 20.08, czyli miesiąc i 5 dni odkąd podjęłam ponowną walkę widać pierwsze efekty, przynajmniej ‚w wymiarach’, bo po samej sobie nie widzę nic ;)

Jeśli chodzi o wagę – startowałam z 86kg, obecnie ważę trochę mniej niż 81 (mam starą wagę bez podawania wyniku po przecinku ;) ) ale do 80 kg brakuje mi około 0,7kg. W prawie 5 tygodni, to chyba niezły wynik – około kilograma na tydzień.

Jeśli chodzi o wymiary – niestety, ale zapomniałam się pomierzyć ;) Jednak zmierzyłam swoje wymiary jakoś 5 dni temu i mogę powiedzieć, że jestem -1 cm na każdym wymiarze. Zakładając taką tendencję to zeszłam ok. 4-5 cm z pupy, bioder, talii, pod biustem, w udach, na łydce, ramionach i przedramieniu. Mniej więcej pamiętam jakie miałam wymiary, bo niewiele przed rozpoczęciem ponownej walki zamawiałam coś z internetu. Wszystko powinno się zgadzać ;)

Takie efekty są najbardziej motywujące, chociaż ostatnio złapał mnie jakiś leń – walczę z nim i mimo to ćwiczę. -5 kg to dużo, więc jak można przestać walczyć dalej o swój cel? W końcu to już nie -31kg, a pozostało -26 do swojej wymarzonej wagi. ;)

A jak wasze postępy? Pomotywujmy się może trochę wzajemnie?

M.

#odchudzanie #wreszciedocelu #postępy #spadekwagi #chudnę #wymiarysięzmniejszają #ja  #szczęśliwa #acouwas? #walczmyrazem

Dlaczego się odchudzam? Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość.

Witajcie!

Dzisiaj z rana (notkę zaczynam pisać po 8.00, dla niektórych to środek nocy) przychodzę do Was z tematem ‚Dlaczego się odchudzam?’. Wydaje mi się, że powinnam o tym ‚powiedzieć’, ponieważ ludzie decydują się na odchudzanie z różnych powodów i nie każdy jest taki sam. Zaczynajmy więc :)

Pewnie powinnam napisać, że odchudzam się dla samej siebie, dla zdrowia, by lepiej wyglądać, móc bez krępacji pokazać się w szortach, spódniczce, stroju kąpielowym dwuczęściowym. I tak też jest, ale po kolei.

Po pierwsze, odchudzam się, aby móc nie czuć się skrępowaną wszędzie. Kiedyś wychodziłam z założenia, że jestem szczęśliwa teraz, taka jaka jestem. Dlatego, że mogę wyjść ze znajomymi na miasto i zjeść to co lubią wszyscy – pizzę, kebaba, kejefa, maka, burgera, frytki – czyli wszystko, na co będę miała ochotę. No i fakt – to było fajne. Teraz też mogę to zjeść, ale w wersji zdrowszej. Pizza na razowym cieście ze zdrowymi składnikami i mniejszej porcji, frytki pieczone, domowej roboty zdrowe burgery i kanapki. Ale o tym kiedy indziej, wracając do skrępowania. Wychodząc razem z moim chłopakiem i innymi parami – wszystkie dziewczyny ładne, szczupłe, świetnie wyglądające. I ja. Zawsze słyszę, że wyglądam dobrze, tak jak wyglądam, że znają mnie taką od zawsze i innej nie wyobrażają. Ale ani to pójść na zakupy z chłopakiem, bo głupio prawdziwy rozmiar ubrań podać (w sensie numeryczny), ze szczupłymi koleżankami też. Idziesz sobie po mieście i wszystkie śmiechy i chichy jakie słyszysz – wydaje Ci się, że to z Ciebie.

Po drugie – niepewność. Niepewność, czy na pewno podobasz się swojemu chłopakowi, jesteś z nim od prawie 3. lat, ale dalej jakoś nie możesz uwierzyć, że podobasz mu się taka jaka jesteś. Niepewność czy akceptuje Cię jego rodzina, z wyglądu niezbyt fenomenalna, a przecież ‚naszego syna stać na dużo lepszą dziewczynę, ładniejszą, zgrabniejszą’. Niesamowicie dołujące myślenie, świadomość bycia gorszą.

Po trzecie – żeby móc kupić sobie jakąś luźniejszą rzecz, to trzeba było kupić coś w rozmiarze 44-46. A kiedy w te wakacje, w czerwcu, chciałam ubrać moje ulubione szorty na upały w rozmiarze 44 – stały się opinające, a przez 4 lata takie nie były. I zapaliła się czerwona lampka. A w szorty rozmiar 42 sprzed 1,5 roku już nie mogłam się dopiąć. O oł. Houston – mamy problem! Poza tym – ile można kupować luźniejsze rzeczy, by nie czuć się skrępowaną, ze względu na fałdki, brzuch, oponkę. No ile? Najwyższy czas coś z tym zrobić i poczuć się dobrze w przylegających ubraniach, takich które podobają mi się, bo są w moim guście, a nie dlatego, że się w nie mieszczę i nic nie odstaje, i się nie wylewa.

Po czwarte – BMI, dużo ponad 32. A powyżej 30, jest już bardzo źle. Aktualnie moje BMI po miesiącu to 30,2. Już trochę spadło. I tarczyca, która niestety trochę utrudnia mi życie. Trzeba zadbać o zdrowie. Palenie rzuciłam na początku października 2014. Dlaczego nie mogłabym zrzucić kilogramów i poczuć się lepiej? Nie ma racjonalnego argumentu na ‚nie’.

A przyszłość? Wyobrażam ją sobie tak, że będę mogła czuć się pewnie. Czuć, że zasługuję na tego, z którym jestem, że przynajmniej patrząc na mnie nikt nie będzie mógł mi czegoś zarzucić, że będę mogła pójść do ulubionego sklepu i wybrać to co chcę ( i jest taki rozmiar, a nie rozmiarówka kończąca się na 42!). Wyobrażam sobie, że będę szczęśliwsza, dużo szczęśliwsza. I będzie to szczere szczęście, bez udawania dobrego samopoczucia.

Dziękuję wszystkim, którzy tutaj dotarli. I przepraszam, jeśli kogoś uraziła forma na ‚ty’, ale tak prościej, poza tym – po co trzymać dystans przez internet, jeśli nie robi się nic złego.

M.

#przeszłość  #teraźniejszość #przyszłość  #odchudzanie  #kompleksy  #pewnośćsiebie  #szczęście  #miłość  #wreszciedocelu

Powitanie. O co chodzi. Wreszcie do celu – byle nie sama :)

Dobry wieczór/cześć/witam!

Może ktoś tutaj dotarł :)

Założyłam pierwszego bloga od 10. lat (tamte były bardzo ‚podstawówkowe’ ;) ). Powód, dla którego blog powstał jest prosty – chęć podzielenia się swoim szczęściem, motywacją i jeszcze paroma rzeczami.

Nieco ponad miesiąc temu zaczęłam swoją drogę do celu – dlatego i blog nazywa się ‚wreszcie do celu’. Zabierałam się zawsze do tego jak sójka za morze, słomiany zapał, kilkadziesiąt podejść i każde zakończone fiaskiem. Aż do lipca. Chodzi oczywiście o stracenie bardzo nadprogramowych kilogramów. Mój cel to -31 kilogramów. W momencie, gdy rozpoczęłam kolejne podejście, ważyłam 86 kg przy 163 cm wzrostu. Prawda, że dużo za dużo? Ano prawda. Stwierdziłam, że albo teraz – albo nigdy! Moja aktualna waga to 81,5 kg. To około kilograma mniej na każdy tydzień.

Chcę podzielić się z Wami tym, jak mi idzie, może czasem poszukać jakiegoś wsparcia, którego brakuje mi w rzeczywistości.

Dziękuję bardzo, jeśli dotarł/a/eś Pan/Pani do tego momentu i mam nadzieję, że to nie ostatni raz.

Miłej nocy!

M.

#odchudzanie  #motywacja   #początek  #wreszciedocelu